adopt your own virtual pet!
Blog > Komentarze do wpisu
Mazurek pomarańczowy
Żałuję, ale u nas w rodzinie mało jest tradycji kulinarnych. Mama zawsze starała się, żeby było inaczej, coś nowego...w efekcie dania się nie powtarzały, a przynajmniej nie na te same okazje. Po stronie rodziny Męża jest inaczej, i tak np. zawsze (naprawdę zawsze od kilkudziesięciu lat, bo to już tradycja, którą kultywowała obecnie 90-letnia babcia) we Wszystkich Świętych jest pieczeń wołowa z kapustą z grochem, a w Boże Narodzenie na obiad nadziewany indyk. Prawdę mówiąc, tego indyka to ja nawet nie lubię, bo jest z owocami, a mnie słodkie mięsa nie wchodzą, ale lubię tradycję. Wraz z wiekiem staję się coraz bardziej przywiązana do takich drobiazgów, które tworzą coś takiego, od czego robi się jakoś bardziej spójnie w rodzinie, coś co przechodzi z pokolenia na pokolenie. Takie błahe - kawał mięsa i kapusta. Swoją drogą, będę musiała podpytać o recepturę tego specjału, bo pewnie kiedyś ja będę to robić w swojej kuchni. Ze strony mojej rodziny nie mogę sobie przypomnieć, żeby było coś takiego-co jest zawsze z określonej okazji i tak od wielu wielu lat. Bardzo maleńką "tradycyjką", bo młodą jest robiony prez mnie mazurek pomarańczowy. Przepis znalazłam w książce kucharskiej jeszcze w liceum. Pamiętam, że Mama podchodziła sceptycznie do tego, bo jakoś nigdy u nas nie było wielkanocnych mazurków. Babki tak, makowce i owszem, ale mazurków nie. Zrobiłam raz i od tego czasu robię co roku. Nie zrobiłam raz, jeden jedyny, parę lat temu i rozczarowanie w rodzinie było solidne. I mimo, że oprócz tego mazura na święta nigdy nie robię nic (jeżdżę na gotowe), to zawsze jest on gwiazdą na stole. I mój Tata pytający: a mazurek będzie? Będzie, będzie. A jakże :)





Produkty
na ciasto:
2 szklanki mąki krupczatki
2/3 kostki margaryny
1 szklanka cukru pudru
2 żółtka
ewentualnie (gdyby ciasto było za gęste) 2-3 łyżki śmietany

na górę:
2 galaretki
migdały
orzechy
rodzynki
pomarańcze
mandarynki

Produkty na ciasto zagniatam, rozwałkowuję i cienki prostokąt przekładam na blaszkę (papier posmarowany margaryną) - to jest najtrudniejsze w całym zadaniu. Wkładam do nagrzanego piekarnika (ok.200 stopni) i piekę aż będzie kruchutkie (około 30 min). W tym czasie robię galaretkę w garnku - zawartość 2 opakowań wrzucam do ilości wody z przepisu na jedną (tak żeby była 2 razy gęstsza) - odkładam w chłodne miejsce do lekkiego stężenia. Migdały (sparzone i obrane ze skórek) i orzechy - kroję, rodzynki wrzucam do wrzątku, żeby się rozpulchniły. Upieczone i ostudzone ciasto bardzo obficie skrapiam sokiem z pomarańczy. Resztę pomarańczy dzielę na cząstki i układam na brzegach ciasta, część kroję na kawałeczki. Na całość wrzucam bakalie i pokrojone pomarańcze, zalewam galaretką (taką lekko stężoną do gęstości rzadkiej marmolady) i zostawiam na noc. Przesiąkniete aromatem pomarańczy ciasto jest boskie. Bez dwóch zdań.

PS.WESOŁYCH ŚWIĄT!
piątek, 21 marca 2008, zegarka
Komentarze
2008/09/07 03:39:59
No i blog Karolinki zahaslowany :-( Niestety nie dostalam hasla, a skladalam podanie ! Poprosze jeszcze raz na: anamana02@gazeta.pl usciski dla Kruszynki.
-
2008/09/12 11:05:25
szkoda ze 24godziny blog został zablokowany dla wszystkich.lubiłam go czytac.nie raz mnie wzruszył.pozdrawiam i zycze duzo szczescia.